Tymczasem....

Blog o tym , co siedzi w mojej głowie Tymczasem....

piątek, 28 października 2011

O Fruzynie, o szarościach i czerni Tymczasem...

Kilka dni temu pojawiła się w naszym domu i od razu zaczęła marudzic-że podróż miała męczącą, że w kartonie ciasno ,że zmarzła , że musi zamieszkac w wybranym przez siebie zakątku domu.... Zwinnie i z gracją przebiegła przez nasze "metraże" ,aż wreszcie ulokowała się w naszej....sypialni ,strasząc mnie swoją "posturą" za każdym razem,gdy po ciemku wchodzę do tegoż pokoju. Dziś, w ramach sesji fotograficznej,na którą bardzo się ucieszyła i natychmiast urodę zaczęła poprawiac, łaskawie zeszła do salonu....Oto Ona-Fruzyna we własnej osobie:



I znowu się zaczęło-że w kominku nie jest napalone...Moim zdaniem w domu jest ciepło-ogrzewanie działa "pełną parą" , ale Ona swoje, więc litościwie i trochę dla świętego spokoju (mojego,rzecz jasna) , okryłam ją szalem,który właśnie "zdjęłam z bloków" :-) , a który to zrobiłam dla mojej Mamy.
Szal miał byc czarny i ciepły.No więc jest-zrobiłam go z trzech pięcdziesięciogramowych  moteczków wełny "Karisma" od Drposa , zakupionych w sklepie e-Dziewiarka. Nie sądziłam,że 100% wełny może byc aż tak bardzo mięciutkie i przyjemne dla skóry...
A teraz zdjęcia-sporo,bo -jak powszechnie wiadomo-czerń nie jest kolorem łatwym do sfotografowania:





Szal wykonałam na drutach KP z żyłką ,numer 5 i wykorzystałam wzór taki sam,jak w kremowym "szalokominie" dla Basi,który niedawno pokazywałam.
Wracając do Fruzyny...
Podczas sesji wymyślała,że niedobrze Jej w czerni,że wolałaby coś bardziej delikatnego i zwiewnego....OK , uległam i ubrałam ją w mój "eksperymentalny debiut raglanowy" :-))) ,też "świeżo" zblokowany.
Do raglanu "przymierzałam się" już dawno-przeczytałam kilka "instrukcji" doświadczonych Dziewiarek,ale chyba najbardziej przemówił do mnie opis Truskaweczki .której bardzo dziękuję.Gdyby ktoś chciał skorzystac-polecam (KLIK )
Mój raglan miał byc luźny , "zwiewny" i z duuużym,szerokim golfem :-) Wyszedł chyba trochę za luźny :-))) ,ale za to bardzo zwiewny,dzięki włóczce Angel Berge de France.Wiem,wiem,już nudna jestem z tą włóczką,ale cóż-niezmiennie bardzo mi się podoba...
Zużyłam równe dwa motki (razem 50 gram) włóczki, dziergałam na drutach z żyłką KP nr 5.
A oto Fruzyna w moim raglaniku:



To tyle na dziś.Serdecznie Wszystkich pozdrawiam dziękując jednocześnie za miłe,ciepłe komentarze pod poprzednimi wpisami i życzę miłego weekendu.

PS-Fruzyna,bardzo zmęczona sesją zdjęciową (globus,migrena i te sprawy) udała się na popołudniową drzemkę do ....mojej sypialni :-(

..........................................................................






19 komentarzy:

  1. fantastyczna .tez chorje na taka ;) golfik reglanowy marzenie

    OdpowiedzUsuń
  2. PIĘKNA:))A CO ZA IMIĘ..MNIE TO ROZBAWIŁO PODWÓJNIE...BO WCZORAJ ZACZĘŁAM SIE PASTFIC NAD SWOIM MANEKINEM..I ZASTANAWIAŁAM SIE JAKIE IMIEM JEJ NADAC.....CZY TWOJA BYŁA JUZ TAKA KWIECISTA??? A WZÓR SZALA PIĘKNY,,,,WYGLĄDA NA ŁATWY....TAAAA..POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  3. Zobaczywszy Twoją laskę, stwierdzam, że jednak nie jest ona bliźniaczką mojej. Zdecydowanie różnią się karnacją :) Raglan cudnie zwiewny...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciemna jak tabaka w rogu, kiedy opowiadasz Maju o swoich wyczynach dziewiarskich. Niby szalik zrobię, na szydełku coś tam udłubałam, ale Tobie to tak lekko przychodzi, że aż zgrzytam zębami...na siebie :) Śliczne wszystko. A ta Fruzyna co taka kapryśna? Przecież w czerni jej do...szyi :)) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fruzyna wspaniała !!!
    Pięknie jej w kwiatowej podkoszulce i doskonale prezentuje się w Twoich dziełach !!!
    W takich okryciach to napewno nie będzie jej zimno !!!
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  6. o jaaa! Ja też taką chcę!!! Gdzie takie Fryzyny rozdają?
    A robótki świetne :) Gratuluję udanego raglana :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowności :) Uwielbiam manekiny i takie dziergane mgiełki :) Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  8. Przesliczne, a powiem Ci moja droga,że przez te twoje opisy włoczek to ja już drugie zakupy zrobiłam w e-dziewiarce:) i przerzuciłam się na moherki.. a no i mnie zainspirowałas na kominy:) robię dwa na raz heheh, oczywiście szydełkiem..neidługo pokażę:) ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kobieto, nie nadążam za Tobą, masz jakiś motorek w łapkach?
    Szal i wdzianko super, że o Fruzynie nie wspomnę:)))
    Pozdrawiam serdecznie , również od Ani:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio jakos duzo o manekinach na blogach, kazdy spelnia te swoje marzenia. A ja marze dalej:)
    Maju Fruzyna jest fantastyczna!

    Twoje dokonania "drutowe" jak zwykle mnie zachwycaja, nie ma co gadac.
    pozdrawiam, milego weekendu

    OdpowiedzUsuń
  11. Ha! ja tez mam na oku manekina dla siebie, moz eniedlugo bede mogla sobie na niego pozwolic..
    Szalik i sweterek sliczne!!
    Pozdrawiam cieplo
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  12. Maju, jesteś niesamowita z ty drutowaniem...trudno za tobą nadążyć.
    Fruzyna jest piękna, zazdroszczę i pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję za miłe komentarze.
    Długo szukałam manekina-chciałam,żeby był stary,cały drewniany z korpusem powlekanym grubym płótnem.Raz nawet takiego znalazłam,ale był doszczętnie zjedzony przez robaki:-((
    Fruzynę kupiłam na Allegro.Korpus ma niestety styropianowy ,a te kwiatki to tylko tkanina:-) -tak zwana "koszulka" :-))) , którą można zmienic.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Strasznie grymaśna z Niej istota...
    Myślę jednak, iż takiej damie można wybaczyć wszelkie występki:)
    Widzę, że druciki bardzo Cie lubią:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fruzyna przepiękna tylko nieco zaborcza - po kądzieli pochodzi pewnie od Podhoreckich;)
    Drutowe robótki-szczególnie golfik-rewelacyjne!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fruzyna:)co za intrygujące imię:)))Twoje robótki świetne:))czy dobrze zrozumiałam że na raglan wyszło Ci 20 dag włóczki?:)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Wraz z Fruzyną dziękujemy za miłe komentarze :-)
    Lorka-no pokazuj,Kochana,pokazuj :-))) i może za drutki złap :-)))
    Bozenas-napisałam,że na raglan zużyłam dwa motki włóczki,czyli razem 50 gram. Jeden motek Angel Berge de France ma 25 gram :-)
    Pozdrawiam serdecznie
    Maja

    OdpowiedzUsuń
  18. Miła ta twoja nowa towarzyszka kreatywnych zmagań , choruję na taką samą byle z drewna.
    Uściski!
    Szale jak zwykle powstają u ciebie w magicznie szybkim tempie- cudne.

    OdpowiedzUsuń